Wyszyłam to, co było do wyszycia białym kolorem i tym samym skończyłam haftować połowę obrazu.
Przyznam, że napracowałam się trochę, zmagając się z szaroburymi dniami i niewielką ilością godzin jasnego światła dziennego.
Jestem zadowolona z efektu i cieszę się, że dni są teraz jaśniejsze, bo będzie łatwiej wyszywać za dnia, ale z kolei ogródek czeka, by się nim zajmować, więc i tak praca będzie dzielona między dwa ulubione zajęcia.
Poniżej, tak przedstawia się połowa obrazu, a w zasadzie ciut więcej niż pół, bo haftu jest o 4 kolumny krzyżyków więcej niż wskazuje połowa schematu.
Jak wyliczyłam ze schematu, całość wzoru ma 23 408 krzyżyków, z czego wykonałam ich 12 236, a 11 172 krzyżyki przede mną.


Patrząc na ten obraz tęsknię za górami ,które już są dla mnie nieosiągalne niestety.Cudowny pejzaż.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam wiosennie
Elżusiu - dziękuję :)
UsuńPozdrawiam ciepło
Też mam ten problem. Lubię robić na szydełku ale musze mieć dobre światło. Niestety przy lampce nie jest najlepiej. I szybko przy tym oczy siadają :/ Pozdrawiam ciepło! Miłego początku wiosny💛🌸
OdpowiedzUsuńAngelika
Angelo - dziękuję :)
UsuńŚwiatło sztuczne nie jest przyjazne dla oczu, szczególnie przy robótkowaniu.
Pozdrawiam ciepło
Bardzo klimatyczna połowa. Mózg podświadomie przeszukuje zapisane w pamięci obrazy i pyta "to gdzie to jest?". 😃
OdpowiedzUsuńAgaja - dziękuję :)
UsuńNiestety, nie jestem w stanie odpowiedzieć "gdzie to jest".
Pozdrawiam ciepło
Czekam na ciąg dalszy! Już jest super i jestem ciekawa, co będzie dalej. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJeanette - dziękuję :)
UsuńPozdrawiam ciepło
Piękny pejzaż i po prawdzie już teraz mógłby zawisnąć w ramie.
OdpowiedzUsuńUściski
Leacathy - dziękuję :)
UsuńMasz rację, też tak pomyślałam, ale jednak dokończę całość.
Pozdrawiam ciepło